Do mrożących krew w żyłach scen doszło w minione Walentynki na parkingu przed jednym z marketów w Trzemesznie. Około godziny 15:40 rutynowa uwaga dotycząca niewłaściwego parkowania stała się zarzewiem niebezpiecznego incydentu. Kierowca Skody zwrócił uwagę użytkownikowi BMW, który zajął swoim pojazdem aż trzy miejsca parkingowe. Niestety, zamiast refleksji, spotkał się z brutalną agresją.
Pościg i interwencja służb
Gdy kierowca Skody próbował odjechać z miejsca zdarzenia, 20-letni mężczyzna siedzący w BMW wyciągnął przedmiot przypominający broń palną i oddał strzały w kierunku oddalającego się pojazdu. Na tym jednak nie poprzestał, ponieważ chwilę później rozpoczął pościg za poszkodowanymi na drodze krajowej nr 15. Agresor zrezygnował z dalszego śledzenia auta dopiero w momencie, gdy z naprzeciwka nadjechał radiowóz. Dzięki czujności świadków, którzy natychmiast powiadomili służby pod numerem alarmowym, policjanci z Trzemeszna mogli niezwłocznie przystąpić do zabezpieczania monitoringu i ustalania tożsamości uczestników zajścia.
Arsenał w aucie i sądowy zakaz
W toku prowadzonych działań operacyjnych funkcjonariusze z Gniezna namierzyli sprawcę na terenie powiatu świdnickiego. Jak się okazało, BMW należało do wypożyczalni z Dolnego Śląska, a za jego kierownicą siedział mieszkaniec Świebodzina. Podczas przeszukania pojazdu mundurowi natknęli się na prawdziwy arsenał: pistolet pneumatyczny, kastet, kij bejsbolowy oraz naboje gazowe i metalowe kule. Co więcej, wyszło na jaw, że 20-latek prowadził auto mimo obowiązującego go sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Konsekwencje dla agresora
W poniedziałek, 17 lutego, prokurator przedstawił zatrzymanemu zarzuty dotyczące kierowania gróźb karalnych z użyciem niebezpiecznego narzędzia oraz złamania sądowego zakazu. Wobec mężczyzny zastosowano środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru, a także bezwzględny zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Za popełnione czyny grozi mu teraz kara więzienia.







