To nie są szykany – konińscy policjanci odpierają zarzuty organizatorów wtorkowego protestu rolników.
Na zdj. Wszystko przez tę przyczepę…
Na ręce Rzecznika praw Obywatelskich trafiło pismo, w którym organizatorzy wtorkowego protestu rolników z naszego regionu zarzucają policji szykanowanie jednego z uczsestników manifestacji. Już po jej zakończeniu w drodze powrotnej do domu mężczyzna miał zostać ukarany mandatem. W opinii organizatorów to policyjne szykany. Podczas przejazdu ulicami Koninia na przyczepie ciągnikowej mężczyzna przewoził uczestników protestu. Po napomnieniu przez policję prawie wszyscy pasażerowie zeszli z przyczepy. Zostało na niej jednak kilka osób do obsługi sprzętu nagłaśniającego. Ich obecność na przyczepie nie budziła już zatrzeżeń policji, piszą do RPO organizatorzy. Dlatego ukaranie kierowcy już po proteście odbierane jest jako szykanowanie za udział w nim.Policyjna wersja zdarzeń jest inna. Jak mówi rzecznik konińskiej policji – kierujący ciągnikiem i organizatorzy manifestacji zostali pouczeni, że przewożenie osób nieprzystosowanym do tego pojazdem jest naruszeniem prawa. Policja wezwała tez uczestników do zaprzestania działań sprzecznych z kodeksem drogowym. Część osób rzeczywiście zeszła z przyczepy, ale kodeks drogowy nie przewiduje żadnych wyjątków, więc obsługa nagłośnienia podróżowała na przyczepie łamiąc przepisy.
Przy wyjeździe z Koninia kierwoca został poddany kontroli drogowej. Okazało się, że nie ma przy sobie dokumentów, a kiedy zostały one dowiezione na miejsce kontroli – okazało się, że przyczepa nie ma ważnych badań technicznych. W związku z przewożeniem ludzi na przyczepie kierowcy ciągnika zatrzymano prawo jazdy a do sądu trafił wniosek w sprawie stwarzania zagrożenia w ruchu drogowym, zaś z powodu braku ważnych badań technicznych przyczepy – policja zatrzymała dowód jej rejestracyjny.


