Podczas grudniowego meczu pomiędzy Sokołem Kleczew, a KKS 1925 Kalisz doszło do nietypowego incydentu, który przyciągnął uwagę lokalnej społeczności. Pomimo rutynowych kontroli bezpieczeństwa przy wejściach na stadion, część kibiców przyjezdnych z Kalisza odpaliła czarne świece dymne na trybunie dla gości. Wywołało to spore zaskoczenie.
Jak pirotechnika trafiła na stadion?
Nagranie, którym podzielił się burmistrz Kleczewa Mariusz Musiałowski, ujawniło zaskakujący sposób, w jaki pirotechnika pojawiła się na obiekcie. Okazało się, że kibice przyjechali pod stadion już dzień przed meczem. Wykorzystali noc, aby zakopać świece dymne w zaśnieżonej trybunie, a następnie wygrzebać je w trakcie widowiska. Czytelnicy mogą zobaczyć na filmie, że fani wyposażeni byli nawet w latarki czołowe, co świadczy o planowaniu akcji.
[Film-Mariusz Musiałowski Burmistrz Kleczewa]
Reakcja władz i klubu
Choć odpalenie środków pirotechnicznych narusza przepisy PZPN dotyczące bezpieczeństwa imprez masowych, sytuacja nie doprowadziła do przerwania spotkania. Nie nałożono też sankcji na Sokół Kleczew. Burmistrz Musiałowski podkreślił, iż zarówno gmina, jak i klub wyciągnęły wnioski z tej sytuacji. Od tamtej pory kontrole trybun są znacznie dokładniejsze.
Ocena burmistrza
W wypowiedziach dla mediów burmistrz jasno zaznaczył, że nie pochwala działań kibiców, ale jednocześnie wyraził pewien podziw dla ich… pomysłowości. Zwrócił się także bezpośrednio do kibiców z Kalisza: ich działania, choć nielegalne, dały organizatorom meczów lekcję czujności.
Ciekawostka
Świece dymne i inne środki pirotechniczne na stadionach piłkarskich są zakazane nie tylko przez przepisy PZPN, ale również przez krajowe prawo dotyczące bezpieczeństwa imprez masowych. W niektórych przypadkach ich użycie może prowadzić do kar finansowych, zakazu stadionowego, a nawet odpowiedzialności karnej, jeśli organizatorowi lub osobom odpowiedzialnym udowodni się świadome ich wprowadzenie.


