Po dziewięciu dniach wędrówki i pokonaniu blisko 290 kilometrów, uczestnicy 45. Pieszej Pielgrzymki Mariańskiej z Góry Kalwarii do Lichenia dotarli do Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej! Dla wielu z nich ostatnie metry były pełne wzruszeń – łzy mieszały się z uśmiechami, a zmęczenie ustępowało miejsca radości z osiągnięcia celu. Jak podkreślają sami pielgrzymi, najważniejsze nie jest jednak samo dojście do Lichenia, ale droga, która prowadzi do przemiany serca.
Pątników przy kościele św. Doroty w Licheniu Starym powitał proboszcz parafii, ks. Roman Frąckowiak MIC, który udzielił im błogosławieństwa i zawierzył ich dalszą drogę opiece Matki Bożej. Tegorocznej pielgrzymce towarzyszyło hasło „W szkole Maryi”, zachęcające do odkrywania życia Maryi jako wzoru uczennicy i misjonarki.


45. Piesza Pielgrzymka Mariańska do Lichenia zakończyła dziewięć dni wspólnej drogi
Każdego roku lipcowa pielgrzymka gromadzi osoby z różnych zakątków Polski. Łączy ich wiara, potrzeba modlitwy oraz chęć przeżycia rekolekcji w drodze. Dziewięć dni wspólnego marszu to nie tylko pokonywanie kolejnych kilometrów, ale także czas rozmów, ciszy, wzajemnej pomocy i budowania relacji.
Tegoroczna edycja nie była wyjątkiem. Pielgrzymi każdego dnia uczestniczyli we wspólnej modlitwie, konferencjach i nabożeństwach, rozważając kolejne etapy życia Matki Bożej. Hasło „W szkole Maryi” przewijało się przez wszystkie dni pielgrzymowania, przypominając o zaufaniu, pokorze i gotowości do służby. Choć trasa liczy niemal 300 kilometrów, wielu uczestników zgodnie przyznaje, że wysiłek fizyczny schodzi na dalszy plan. Znacznie ważniejsze okazuje się to, co dzieje się wewnątrz człowieka.
„Uczucia po przyjściu do Licheńskiej Mamy są nie do opisania”
Na twarzach pielgrzymów widać było ogromne wzruszenie. Dla wielu wejście na teren sanktuarium było momentem, na który czekali przez całą drogę.
Uczucia po przyjściu do Licheńskiej Mamy są nie do opisania. Kiedy szliśmy i modliliśmy się za zmarłych oraz dusze w czyśćcu, odczuwaliśmy ich obecność i wsparcie. Podczas pielgrzymki czuje się każdy krok, ale zupełnie inaczej, z nadzieją, że dotrze się do Matki.
mówiła ze łzami w oczach pani Ela z Łodzi.
Takich świadectw było znacznie więcej. Każdy niósł ze sobą własne intencje – jedni prosili o zdrowie, inni dziękowali za otrzymane łaski, jeszcze inni powierzali Maryi swoich bliskich. To właśnie osobiste historie tworzą wyjątkowy charakter tej pielgrzymki. Nie bez powodu wielu uczestników wraca do Lichenia każdego roku. Dla nich to nie tylko religijny obowiązek, ale przede wszystkim spotkanie z ludźmi, którzy przez lata stali się drugą rodziną.

„Droga zmienia człowieka” – mówi organizator pielgrzymki
O wyjątkowym charakterze pielgrzymowania mówił również organizator wydarzenia, ks. Marcin Rożek MIC.
Jesteśmy wspólnotą, bardzo się lubimy i wspieramy nie tylko podczas drogi, ale także w życiu codziennym. Każdy coś niesie – swoje prośby, troski, problemy. Jest dużo modlitw, ale też dużo radosnego uwielbienia Pana Boga, który zmienia nas podczas tej drogi, dlatego to właśnie ta droga jest ważniejsza od samego dojścia do celu.
ks. Marcin Rożek MIC
To słowa, które dobrze oddają atmosferę pielgrzymki. Choć celem jest Licheń, najważniejsze często okazuje się to, co wydarzy się po drodze – spotkania, rozmowy i chwile, które pozostają w pamięci na długo po zakończeniu wędrówki.
Pielgrzymka buduje wspólnotę na całe życie
Wśród uczestników był również pan Wojciech z Góry Kalwarii – pielgrzym z imponującym doświadczeniem. Ma za sobą między innymi sześciomiesięczną pieszą drogę do Santiago de Compostela oraz trzymiesięczną pielgrzymkę do Rzymu. Z Licheniem związany jest od najmłodszych lat, ponieważ jako dziecko służył tutaj przy ołtarzu jako ministrant.
Czasami na pielgrzymim szlaku spotykamy ludzi, których wcześniej nie znaliśmy, a nowe osoby dołączają do nas na trasie. Wystarczy jednak kilka wspólnie przeżytych dni, by obcy stali się braćmi i siostrami. To ogromna radość bycia razem, we wspólnocie. Kiedy podejmujemy decyzję o wyruszeniu, wszystko zostawiamy w Jej rękach. Najważniejsza jest wola pójścia do Matki i pozwolenie, by Ona prowadziła. Ona naprawdę czuwa.
Jak dodaje, najważniejsza jest ufność wobec Matki Bożej. To właśnie takie świadectwa sprawiają, że pielgrzymowanie dla wielu staje się czymś znacznie więcej niż jednorazowym wydarzeniem.


Licheń od lat otwiera drzwi dla pielgrzymów
Jednym z najbardziej wzruszających elementów pielgrzymki pozostaje gościnność mieszkańców Lichenia i okolicznych miejscowości. Po wspólnej modlitwie w kościele św. Doroty pielgrzymi tradycyjnie udali się na posiłek do rodzin, które od lat przyjmują ich pod swój dach. To piękny zwyczaj, który z biegiem lat przerodził się w coś więcej niż jednorazową pomoc. Wiele rodzin i pielgrzymów utrzymuje kontakt przez cały rok, a lipcowe spotkanie traktuje jak odwiedziny bliskich przyjaciół. W pielgrzymce uczestniczą również pracownicy Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej. Ich obecność dodatkowo podkreśla wspólnotowy charakter wydarzenia i pokazuje, że pielgrzymowanie nie kończy się na murach bazyliki.
Światło świec poprowadziło pielgrzymów do bazyliki
Wieczorem pielgrzymi wzięli udział w jednej z najbardziej symbolicznych części całego wydarzenia. Trzymając w dłoniach zapalone świece, przeszli procesyjnie z kościoła św. Doroty do bazyliki.Migoczące światła rozświetlające drogę stały się symbolem wiary, nadziei oraz wdzięczności za bezpiecznie przebytą trasę. Dla wielu uczestników właśnie ten moment jest najbardziej poruszającym punktem całej pielgrzymki.
Następnego dnia o godzinie 10.00 w Bazylice Najświętszej Maryi Panny Licheńskiej odprawiona została uroczysta Msza Święta. Pielgrzymi powierzali Matce Bożej swoje intencje, dziękowali za otrzymane łaski i prosili o siłę na kolejne dni codziennego życia.


To coś więcej niż pielgrzymka
Mariańska Piesza Pielgrzymka z Góry Kalwarii do Lichenia od 45 lat pozostaje jednym z ważniejszych wydarzeń religijnych związanych z sanktuarium. Dla jednych jest czasem modlitwy, dla innych okazją do zatrzymania się i spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy. Łącznie 290 kilometrów można potraktować jako sportowe wyzwanie, ale uczestnicy zgodnie podkreślają, że najważniejsze jest coś zupełnie innego. Droga uczy cierpliwości, pokory, otwartości na drugiego człowieka i pokazuje, jak wiele dobra można odnaleźć we wspólnocie.
Na zakończenie ks. Marcin Rożek MIC zachęcił osoby, które jeszcze nigdy nie uczestniczyły w pielgrzymce, aby nie bały się zrobić pierwszego kroku.
Dla tych, którzy mają wątpliwości, ale czują pragnienie dołączenia do pielgrzymki – przyjdźcie i zobaczcie, doświadczcie tego. Jeśli nigdy nie byliście na pielgrzymce, dołączcie choćby na jeden odcinek lub jeden dzień. Do naszej wspólnoty można dołączyć w każdym momencie.
ks. Marcin Rożek MIC












































