Po nieco ponad piętnastu minutach od rozpoczęcia rywalizacji Start przegrywał aż 2:10. Jak podkreślał po meczu trener Wrzesiński, chęć jak najszybszego odrobienia straty na początku rywalizacji zadecydowała o porażce jego drużyny.
Pośpiech tylko pogarszał sytuację, Start popełniał szkolne błędy właśnie z powodu pośpiechu, szybko dwie kary otrzymał Adam Kujawiński – co z pewnością nie pomogło konińskiemu zespołowi w odrabianiu strat. W drugim kwadransie meczu strata koninian sięgnęła nawet dziesięciu goli, ale dobra końcówka pierwszej połowy w wykonaniu Adama Pietrzyka pozwoliła zniwelować różnicę do sześciu trafień.
Druga odsłona meczu zaczęła się obiecująco. W pierwszych pięciu minutach było 4:2 dla Startu. Dobrym posunięciem było wprowadzenie Piotra Kołtunowicza i Adriana Grzelki z rocznika 1998, którzy w tym meczu zdobyli łącznie 8 bramek. Niestety dla podopiecznych Radosława Wrzesińskiego w pewnym momencie przypomniał o sobie Tomasz Pokora, który dorzucił siedem goli dla wrocławian. I tak z czterech bramek straty po trzecim kwadransie meczu zrobiło się osiem. Na koniec znów pokazali się Grzelka i Kołtunowicz, swoje cztery trafienia dołożył Grzegorz Stawicki i pojedynek zakończył się ostatecznie rezultatem 30:37.
Druga odsłona meczu zaczęła się obiecująco. W pierwszych pięciu minutach było 4:2 dla Startu. Dobrym posunięciem było wprowadzenie Piotra Kołtunowicza i Adriana Grzelki z rocznika 1998, którzy w tym meczu zdobyli łącznie 8 bramek. Niestety dla podopiecznych Radosława Wrzesińskiego w pewnym momencie przypomniał o sobie Tomasz Pokora, który dorzucił siedem goli dla wrocławian. I tak z czterech bramek straty po trzecim kwadransie meczu zrobiło się osiem. Na koniec znów pokazali się Grzelka i Kołtunowicz, swoje cztery trafienia dołożył Grzegorz Stawicki i pojedynek zakończył się ostatecznie rezultatem 30:37.
Po meczu z trenerem Startu – Radosławem Wrzesińskim rozmawiał Kuba Wieliński.